
Przemysław Kasiorek
CEO Front Row Polska
Ponad 10 lat na rynku technologii i budowania biznesów online. Aktywnie nabywa udziały w dynamicznie rozwijających się spółkach. Autorytetu szuka w twardych danych.
Zbudowałem własnego asystenta AI do marketingu online i do dziś nie jestem pewien, czy to mój najlepszy współpracownik, czy najbardziej niebezpieczny konkurent — jedno jest pewne: potrafi znacznie więcej niż klasyczny „chat z AI". Zamiast kolejnego gadżetu, powstało miejsce pracy: warsztat, w którym buduję narzędzia, automatyzuję SEO, porządkuję wiedzę i spinam cały marketingowy stack w jeden system.
Czym właściwie jest asystent AI do marketingu
Asystent AI do marketingu to nie „kolejny ChatGPT z ładnym UI", tylko wyspecjalizowane środowisko pracy, które umie korzystać z narzędzi, łączyć się z danymi, pamięta Twoje preferencje i potrafi uruchamiać powtarzalne workflowy bez Twojego udziału. Na froncie wygląda jak zwykłe okno czatu, ale pod spodem działa agentyczna architektura AI, która planuje kroki, wykonuje je, reaguje na błędy i wraca do Ciebie dopiero z gotową robotą.
W praktyce taki asystent jest wstępnie „wychowany" do marketingu: ma wgrane skille (schematy działań), integracje z narzędziami (SEO, CRM, Slack, CMS) i gotowe aplikacje, które od razu rozwiązują konkretne problemy marketingowe. Przykładem jest Agent A od Ahrefsa — agent z natywnym dostępem do pełnego datasetu Ahrefs i biblioteką aplikacji zbudowanych przez ich zespół marketingu.
Z czego zbudowałem swojego asystenta
Żeby taki asystent miał sens, potrzebne są trzy warstwy:
Silnik agentowy — środowisko, które pozwala modelowi planować, wykonywać kod, korzystać z API, tworzyć aplikacje i uruchamiać zadania w tle. Można zacząć od Claude Code czy ChatGPT Agents — pierwszego agenta złożysz jednym zdaniem bez znajomości programowania.
Integracje z narzędziami marketingowymi — natywne konektory do Slacka, HubSpota, GitHuba, Notion, Linear, Mailchimp, Stripe, WordPressa, Airtable czy Apify. Dzięki temu agent nie tylko liczy, ale też publikuje, wysyła, aktualizuje i loguje pracę tam, gdzie już działasz.
Biblioteka eksperckich skilli — gotowe aplikacje i procedury zbudowane przez praktyków, kodujące ich realny sposób pracy. Zamiast wymyślać proces od zera, wywołujesz skill jednym zdaniem — jakbyś zlecał zadanie doświadczonemu specjaliście.
W takim środowisku Twój asystent przestaje być „gadaniem", a zaczyna być infrastrukturą marketingową.
Jak asystent zabija powtarzalne SEO, zanim zabije Ciebie
9 obszarów zastosowań
Co potrafi asystent AI do marketingu
Kliknij obszar, aby zobaczyć jak to wygląda w praktyce
← wybierz obszar powyżej
SEO to ocean powtarzalnych czynności: wyciąganie danych, czyszczenie CSV, porównywanie raportów, sprawdzanie hipotez, szukanie „co dalej". To ważne, ale jeśli robisz to ręcznie, łatwo wpaść w wypalenie — cały dzień schodzi na operacjach, a nie na strategii.
Mój asystent działa jak automatyczny hub badania słów kluczowych: pobiera dane z narzędzi SEO, grupuje tematy, szacuje business potential, wizualizuje relacje i wypluwa priorytetyzowaną listę szans. Efekt: zamiast surowych tabel widzę klarowną mapę ruchu, który faktycznie ma przełożyć się na przychód.
Asystent jako strażnik metryk, o których zapomnisz
Większość raportów marketingowych jest wartościowa tylko wtedy, gdy wracają do Ciebie regularnie — nie po pierwszej analizie. Problem: ręczne odświeżanie kończy się listą zadań „na kiedyś".
Asystent zamienia jednorazowe śledztwa w procesy: uruchamia cykliczne checki, zapisuje historię, buduje dashboardy, wysyła uproszczone raporty na Slacka. Jeden z eksperymentów w Ahrefs: tablica „AI coverage" — customowy dashboard pokazujący cytowania stron. Agent nie tylko ją stworzył, ale też co tydzień dostarczał raport na Slacku. Nie musisz pamiętać, żeby wejść i sprawdzić.
Asystent jako bibliotekarz wiedzy o produkcie
Wiedza produktowa, insighty z rozmów z klientami, niuanse ofert — to wszystko ginie w Slacku, Docsach i głowie pojedynczych osób. Mój asystent przyjmuje notatki, prezentacje, PDF-y, indeksuje je i pozwala błyskawicznie przywołać potrzebny kontekst.
Przykład z Ahrefs: autor poprosił asystenta, by z danych przygotował infografikę do webinaru — agent wyciągnął liczby, zaprojektował prostą grafikę i autor wkleił ją wprost do slajdów.
Asystent, który zna Twój styl pisania
Jedna z największych frustracji w pracy z AI: ciągłe powtarzanie „pisz konkretnie, bez marketingowego bełkotu, unikaj X, podkreśl Y". Rozwiązanie? Dać asystentowi własny przewodnik redakcyjny.
W praktyce: pokazujesz mu ulubione artykuły, dopisujesz kilka zasad co lubisz a czego nienawidzisz — asystent buduje Twój profil pisarski jako samodzielny skill. Wywołujesz go jedną komendą. Kolejne wersje brzmią jak Ty — tylko o wiele szybciej napisane.
Asystent, który wdraża cudze frameworki zamiast je tylko czytać
Ile razy zapisałeś sobie genialny artykuł, framework czy checklistę „na później"… i nigdy do nich nie wróciłeś?
Przykład z zespołu Ahrefs: rozbudowany przewodnik po monitoringu YouTube — mnóstwo kroków. Zamiast za każdym razem go studiować, autor poprosił agenta, by przerobił artykuł na skill. Od tej pory agent zna cały proces: wie, jakie dane pobrać, jak je przetworzyć i jaki raport wygenerować.
Asystent robi research w tle i sam mówi, kiedy warto spojrzeć
Dobry twórca treści potrzebuje własnego „feedu sygnałów" — nie morza contentu, ale destylatu najważniejszych rzeczy z tygodnia. AI może być idealnym filtrem.
Aplikacja do nasłuchiwania Reddita (r/SEO, r/bigseo, r/SEO_LLM): codziennie zbiera posty, filtruje po słowach kluczowych, zapisuje w bazie, raz w tygodniu wysyła esencję na Slacka. Zamiast „żyć na Reddicie" — dostajesz to, co naprawdę ważne.
Asystent, który buduje całe strony i prosty CMS
Gdy potrzebujesz nowej strony, tak naprawdę nie marzysz o „kolejnym projekcie w Figma" — chcesz szybko wystawić coś działającego i testowalnego.
Asystent planuje strukturę, tworzy layout, publikuje stronę do podglądu i dorzuca prosty CMS do późniejszych zmian. W środowisku Agent A można nawet kupić nową domenę bez wychodzenia z narzędzia. Opisujesz cel — agent tłumaczy na kod i content.
Asystent, który wyciąga dane z narzędzi — zamiast Ciebie
Każdy dobry materiał marketingowy opiera się na danych porozrzucanych po analityce, CRM, arkuszach i narzędziach SEO. Zamiast ręcznie kopiować: zbierz dane z X, Y, Z → połącz w jedną tabelę → zaznacz anomalie i trendy → wygeneruj wykresy do raportu.
Artykuł o Moltbooku (patrz poprzedni wpis) powstał praktycznie w całości wewnątrz workspace'u asystenta — łącznie z pobieraniem danych z Ahrefs i ich wizualizacją.
Asystent jako fabryka małych narzędzi skrojonych pod Ciebie
Każdy marketer wypracowuje własny sposób działania — skróty, checklisty, struktury. Problem: żaden gotowy SaaS nie jest idealnie pod ten styl zaprojektowany.
Scrapbook App: podajesz artykuły, wideo, linki, notatki → asystent je streszcza → generuje pomysły na content → zapisuje w GitHubie jako bazę wiedzy. Jednocześnie „drugi mózg", biblioteka researchu i magazyn cytatów. Wystarczy komenda „scrapbook URL" — resztę robi agent.
Asystent, który spina cały Twój marketing stack
Integracje
Asystent jako klej między narzędziami
Kliknij narzędzie, aby zobaczyć jak wpisuje się w workflow
Największa siła ujawnia się, gdy asystent staje się „klejem" między narzędziami, których używasz od lat. Przestajesz „skakać po narzędziach", a zaczynasz pracować w jednym miejscu, które pamięta decyzje, pilnuje statusów i utrzymuje procesy.
Trzy największe pułapki pracy z asystentem AI
Uwaga
3 największe pułapki pracy z asystentem AI
Kliknij kartę, aby przełączyć między pułapką a rozwiązaniem
Tak duża moc kusi do trzech klasycznych błędów:
1. Wiara, że więcej outputu = lepsza praca — AI sprawia, że produkcja treści jest śmiesznie szybka. Łatwo pomylić ilość z wartością. Rozwiązanie: buduj minimalnie użyteczne wersje i skaluj tylko to, co faktycznie wniosło wartość.
2. Oddawanie modelowi myślenia, nie tylko pracy — model nie ma Twojego osądu ani wyczucia. Zacznij od własnej tezy, a dopiero potem pozwól asystentowi ją podważyć, uzupełnić, rozwinąć.
3. Mylenie prędkości z postępem — AI przyśpiesza tworzenie, ale tworzenie to tylko ułamek pracy. Bez zarządzania skończysz z bałaganem: porzuconymi appkami, automatyzacjami bez właściciela. Traktuj zarządzanie jako część procesu.
Po co to wszystko? Bo trzeba nauczyć się myśleć z AI
Nikt nie mówi o „use case'ach komputera", bo komputer jest środowiskiem ogólnego zastosowania — po prostu robisz w nim pracę. Z agentami AI jest podobnie: największa wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy wnosisz swoje zadania i sprawdzasz, co agent potrafi z nimi zrobić.
Technologia jest już bardzo mocna — problemem nie jest „czy to działa", tylko „jak z tym myśleć": jak przeprojektować swoją rolę i procesy tak, żeby AI nie było ciekawostką, ale realnym leveragem Twojego czasu.
Mój wniosek po zbudowaniu własnego asystenta AI do marketingu online jest prosty: im szybciej nauczysz się traktować go jak warsztat, a nie wyszukiwarkę odpowiedzi, tym większą przewagę wypracujesz — zanim zrobi to Twoja konkurencja.
Chcesz więcej takiej wiedzy?
Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj najnowsze artykuły wprost na swoją skrzynkę.